19. urodziny Hard Rock Pub Pamela

Tekst Mark „Bestia” Olbrich
Fotografie Agata Jankowska

19. urodziny toruńskiego Hard Rock Pubu Pamela były obchodzone na najwyższym poziomie. Oprawę muzyczną zapewnił mój zespół, czyli Mark Olbrich Blues Eternity oraz Magda Piskorczyk ze swoją grupą. Oba koncerty zarejestrowało Radio PiK – pierwszy był transmitowany na żywo, a drugi  pojawi się na antenie tej rozgłośni w marcu. Gościnnie z Blues Eternity wystąpiła Sylwia Kwasiborska.

   Polska premiera naszego nowego show miała wspaniałą oprawę a transmisja ‘live’ Radia PiK zapewniła natychmiastowy rozgłos w Polsce i na świecie. Dzięki 19tym urodzinom klubu HRPP i oczywiście naszym przyjaciołom z Radia PiK, udało nam się zapomnieć najpierw o deszczu i szarym niebie Londynu, a potem o mrozie i śniegu w Polsce. Nic dziwnego, atmosfera w Pameli radzi sobie i z większymi przeszkodami. Jakość inżynierów dźwięku, klubu i wozu transmisyjnego była bez zarzutu – a to z reguły jest przyczyną różnych ostrych kłótni w trasie (zazwyczaj nienadających się do publikacji). Tego koncertu słuchali ‚nasi’ słuchacze online w kilku krajach,  ludzie z branży oraz publiczność w Pameli, która też widziała i słyszała prawie wszystko, co jest warte poznania w bluesie, więc jest to jury wysokiej klasy. A zatem cena wpadki mogła być niczym krach na giełdzie. Nasz koncert w Pameli to polska premiera planowanego albumu „Blues Everywhere”, który jest w ostatniej fazie nagrań w domu (w Londynie). To jest tzw. „koncept album” wspominający nasze przełomowe wydarzenia z tras i koncertów z ostatnich kilku lat. Nowy repertuar jest diametralnie inny od poprzedniego. Wszystkie utwory naszej spółki Mark Olbrich/Eddie Angel nie tylko pokazują moje wrażenia, wydarzenia i uczucia z miejsc, w których grałem na kilku kontynentach ale też pokazują typowe tamtejsze style bluesa w interpretacji naszego bluesowego DNA – ciężkiego brytyjskiego bluesa i blues-rocka. Nowy repertuar to przygody z koncertów w Anglii oczywiście, Polsce, Missisipi, Luizjanie, na Florydzie, Islandii, ale też w głębinach mojej duszy. Są tam ludzie, którzy mnie poruszyli, miejsca i wydarzenia, które zmusiły do refleksji, melodie zasłyszane w powietrzu i kulturze tych miejsc. Z małymi wyjątkami kanwa muzyczna jest ostra, energetyczna. Nasz koncert w Pameli zapowiadał Zdzisław Pająk – legenda polskiego bluesa, który był świadkiem naszego pierwszego koncertu w Polsce około 15 lat temu. To pozwoliło rozluźnić nerwy a reakcja słuchaczy na pierwsze utwory dopełniła szczęścia na scenie. Po kilku pierwszych kawałkach można było odetchnąć – wyraźnie spodobało się! Nikt nie wyszedł z klubu, do końca klub wypełniony był po brzegi a atmosfera była gorąca – ludzie podchwycili śpiew złapali wspólny rytm. Niesłychany klimat. Nasza grupa to Londyńczycy: Eddie Angel – gitara i śpiew, Laurie Garman – harmonijka oraz Igor Luku Nowicki klawisze (Torunianin „porwany” przez zespół 3 lata temu), Filippo Giangrande (Sycylia) – perkusista, no i wasz narrator Mark Bestia Olbrich – bas. Eddie Angel jest teraz najlepszym bluesowym gitarzystą w Anglii, Laurie Garman grał wiele lat i nagrywał z Freddiem Kingiem (3 albumy), The Yardbirds i to chyba jedyny Europejczyk, który nagrywał z Bobem Marley’em. Filippo jest w miarę nowy na scenie, ale ma na pewno wrodzony talent. Wszystkim nam bardzo pomogła energia widowni! Największe dzięki Pameli i Darkowi Kowalskiemu, który ten koncert umożliwił oraz Radiu PiK, które wysłało go w eter. Nasi koledzy z branży muzycznej słuchali tego koncertu online w Londynie i paru innych miejscach. Zarówno materiał jak i jakość transmisji ocenili bardzo wysoko. Z ciekawostek – dotarła do nas informacja, że słuchacze gdzieś we Włoszech zrobili sobie potańcówkę pod nasz koncert! Aby radości było więcej, mieliśmy też przyjemność akompaniowania na koniec Sylwii Kwasiborskiej – super utalentowanej wokalistce z potężnym, barwnym głosem. Fantastycznie zaśpiewała bardzo trudny emocjonalnie utwór ‘”I just wanna make love to you”. Wróżymy jej duże sukcesy. Oczywiście to trochę tortura pisać o sobie samym – ale może wybaczycie…  O występującej po nas Magdzie Piskorczyk z zespołem nie wolno inaczej napisać jak tylko w samych superlatywach. Jest co najmniej Pierwszą Damą Polskiego Bluesa. I to pod każdym względem. Przekaz emocjonalny jak z Missisipi, panowanie nad wieloma instrumentami – gitary, bas, perkusja – olimpijskie, trzymanie widowni w pełnej uwadze – nieomal hipnozie – wow! „Top Stuff” – jak mówią u nas. Będziemy pamiętać jej występ przez wiele lat – to na pewno. Podsumowując – wspaniałe urodziny magicznego miejsca!