Ashdown Little Bastard 30

Markę Ashdown powołał do życia w roku 1997 Mark Gooday, który pracował wcześniej jako menadżer i główny inżynier w firmie Trace Elliot. Jego pierwszym produktem, który opuścił zakład w ilości zaledwie 200 sztuk był Klystron Bass Magnifier. Od tego momentu sława brytyjskiej manufaktury zaczęła tętnić własnym życiem, a rzesza wiernych jej muzyków na całym świecie stale rosnąć. Obecnie katalog Ashdowna obejmuje kilkadziesiąt pozycji, w tym także konstrukcje gitarowe i efekty, a wśród endorserów marki spotkamy takie gwiazdy jak Adam Clayton, Mark King, James LoMenzo, Nick Fyffe czy chociażby nasz narodowy strzelec wyborowy – Wojtek Pilichowski.

Jaki jest Bastard?

„Buntowniczy, bezkompromisowy i kurewsko fajny – jak James Dean i jego samochód” – można by odpowiedzieć, cytując firmową ulotkę Ashdowna. Przypomnę młodzieży, że „Little Bastard” to słynne, srebrne Porshe Spyder należące do słynnego aktora – notabene jeden z dziewięćdziesięciu wyprodukowanych w 1955 roku egzemplarzy.

„Mały skurczybyk” Ashdowna to w pełni lampowy, trzydziestowatowy head, który waży 14kg i zamknięty jest w obudowie o wymiarach 220×400×225mm (wys.×szer.×gł.). W sekcji preampu zastosowano dwie lampy ECC83 i driver ECC82, a w końcówce mocy cztery lampy EL84.

Panel przedni to demon prostoty – udowadnia, że basowy head nie musi oszałamiać milionem przełączników i migających światełek..Na utrzymanej w sportowej stylistyce chromowanej tafli znajdziemy dwa wejścia – HIGH i LOW – dedykowane instrumentom z aktywnymi i pasywnymi przystawkami. Idąc dalej w lewo natkniemy się na wejście i wyjście pętli efektów, trzystopniową korekcję pasywną – MIDDLE, BASS i TREBLE – wraz z dedykowanymi jej przełącznikami – MID SHIFT, BASS SHIFT i BRIGHT – a także gałkę VOLUME wraz ze switchem MUTE. Niewątpliwym znakiem rozpoznawczym i obowiązkowym elementem wzmacniaczy tej angielskiej firmy jest wskazówkowy VU METER.

Przejażdżka Bastardem

Odpalamy „skurczybyka” by sprawdzić brzmienie i skuteczność korekcji. Barwa przy neutralnych ustawieniach ma już swój specyficzny, zadziorny charakter – lekko podkreślony środek pasma i wyczuwalny growl.

Sposób działania potencjometrów MIDDLE, BASS i TREBLE nie wymaga wyjaśnień. Natomiast funkcjonowanie przełączników z nimi współpracujących jest dość ciekawe. MID SHIFT zmienia zakres pracy przyporządkowanej mu gałki – w górnym ustawieniu jest to HI-MID, a w dolnym LOW-MID.

Kiedy przełączymy go do góry, łatwo jest uzyskać dobre brzmienie do wszelkiego typu pseudosolowych, funkowych riffów. Przy podniesionym BASS SHIFT potencjometr BASS działa w głębszym paśmie, a w dolnej jego pozycji w nieco wyższym paśmie. W połączeniu ze switchem BRIGHT, który w zasadzie funkcjonuje jak skokowy booster prezencji, daje to spore możliwości dostosowania barwy do własnych preferencji. Jednakże wspomniany na początku „niegrzeczny” charakter wzmacniacza pozostaje cały czas wyczuwalny.

Jak przystało na konstrukcję lampową, Little Bastard 30 łatwo namówić do przesterowania się – wystarczy przesadzić z sygnałem wejściowym. Jednakże uzyskany w ten sposób efekt zmusza nas do kompromisu z wysokim poziomem decybeli, co w przypadku zastosowań domowych mija się z celem. Lepsze efekty, a na pewno bardziej przewidywalne, można uzyskać dopalając wzmacniacz starym, dobrym, ulubionym overdrivem, ale to już jakby inna historia.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Ostatnie słowo o…

Pomimo, że przeznaczeniem wzmacniacza, jak podaje producent, jest głównie granie w domu, to dzięki lampowej sprawności „mały skurczybyk” poradzi sobie bez kłopotu na koncertach w mniejszych klubach. Chcę tu jednak jeszcze raz podkreślić, że domeną tego wzmacniacza nie jest uniwersalność i w tym przypadku jest to zaleta

Ashdown Little Bastard 30 wie co i jakim tonem chce powiedzieć – stąd wysoka nota za brzmienie. Nie każdemu będzie z tym po drodze, tak jak nie każdemu pasowało sportowe auto Jamesa Deana. Jeśli jednak w Twoich żyłach płynie krew buntownika, a z oczu bije zadziornością, to ten mały, „kurewsko fajny” head pomoże Ci to wykrzyczeć całemu światu.

DANE TECHNICZNE:
moc: 30W
preamp: 2×ECC83, 1×ECC82
końcówka: 4×EL84
wymiary: 220×400×225mm (wys.×szer.×gł.)
waga: 14kg

OCENY:
FUNKCJONALNOŚĆ
BRZMIENIE
WYKONANIE
JAKOŚĆ/CENA

DOSTARCZYŁ:
SoundTrade
Piaseczno
tel. 22-632-02-85
www.soundtrade.pl

CENA (w chwili testu):
head: 3 390 zł
kolumna LB 212-200: 2 490 zł

Testował: Janusz Witaszek
Tekst: Krzysztof Inglik
Audio: Janusz Witaszek

Słowa kluczowe: Ashdown