BARTbass „Progressive Life”

Najczęściej nie darzę sympatią muzycznych spędów, akcji a la „Guitar Heaven” Santany. Siedzi sobie taki alchemik w swoim studio, zaprasza ziomków do współudziału w poszczególnych utworach, a całość niekoniecznie trzyma się kupy.

Krakowski basista i kompozytor Bartosz Szwed postanowił zagrać na nosie moim uprzedzeniom. Do nagrania drugiej płyty swojego projektu BARTbass zaprosił kilku znanych muzyków i wyszedł mu z tego całkiem miły dla ucha „Progressive Life”.

Lista nazwisk udzielających się w poszczególnych utworach (nie liczę muzyków sesyjnych) prezentuje się naprawdę imponująco: Andrzej Nowak, Michał Jelonek, Tomas Sanchez (m.in. Raz Dwa Trzy), Paweł Mąciwoda (choćby Scorpions) a za mikrofonem zmieniają się Efrem Wilder (Stirwater) i mieszkający w Krakowie Irlandczyk Liam MacMhurri, w jednym numerze („Indian Summer”) śpiewa Jacek Dewódzki. Grubo.

„Progressive Life” możemy z grubsza podzielić na dwie części. Pierwsza z nich, gdzie głównym wokalistą i zarazem współkompozytorem materiału jest Wilder, to zestaw piosenek o wyraźnie progresywnym zacięciu, acz sprytnie pozamykanych w trzecz-czterech minutach. Jeśli mam być szczery – to jest mniej interesujący fragment krążka. Może nie nudny, ale na pewno nie porywający, nie wciągający tak, jak rock progresywny być powinien. „All the Way to America” i „I’ll Try Again” brzmią jak złagodzony Stiltskin, “She Sang Me Hallelujah”, gdyby nie solówka Andrzeja Nowaka, nie miałoby w sobie nic przykuwającego uwagę. Wreszcie marillionowe unisono klawiszy i gitary w „Tale of the White Wale” jest strasznie kiczowate, z zupełnie innej bajki niż reszta płyty.

Druga część albumu BARTbass łapie hard rockowy drive, cieszy dobrym gitarowym riffem i znakomitym, „czarnym” wokalem MacMhurriego. Już „I Don’t Want to Talk About It” raczy nas przestrzenią i klimatem muzyki „drogi” – właź na swego choppera i jedź przed siebie! Od delikatnych, etnicznych dźwięków do mocnego refrenu świetnie rozwija się „What About You?” – to chyba najlepszy numer na krążku. I wreszcie zaśpiewane przez Dewódzkiego „Indian Summer” – to kolejny powiew southernowej wolności i przestrzeni prerii – świetny „zamykacz”.

„Progressive Life” to płyta trochę nierówna, z nie do końca przekonującą częścią progresywną, ale za to z bardzo dobrą hard rockową. Tak więc polecam rzucić na nią uchem nie tylko ze względu na robiącą wrażenie „listę płac”, ale przede wszystkim dla wsłuchania się w dźwiękowe pomysły Bartosza Szweda. Facet wyraźnie się rozkręca!

Jurek Gibadło

Więcej informacji: www.bartbass.com

Słowa kluczowe: BartBass